Info

Więcej o mnie.










Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2019, Listopad2 - 0
- 2019, Październik6 - 5
- 2019, Wrzesień10 - 12
- 2019, Sierpień15 - 15
- 2019, Lipiec7 - 11
- 2019, Czerwiec14 - 24
- 2019, Maj15 - 32
- 2019, Kwiecień9 - 11
- 2019, Marzec6 - 6
- 2019, Luty3 - 7
- 2018, Listopad1 - 0
- 2018, Październik5 - 5
- 2018, Wrzesień7 - 15
- 2018, Sierpień9 - 33
- 2018, Lipiec14 - 28
- 2018, Czerwiec14 - 36
- 2018, Maj14 - 40
- 2018, Kwiecień15 - 32
- 2018, Marzec5 - 14
- 2018, Luty2 - 2
- 2018, Styczeń3 - 5
- 2017, Grudzień2 - 2
- 2017, Listopad3 - 3
- 2017, Październik11 - 27
- 2017, Wrzesień8 - 16
- 2017, Sierpień11 - 28
- 2017, Lipiec13 - 31
- 2017, Czerwiec7 - 17
- 2017, Maj15 - 51
- 2017, Kwiecień11 - 23
- 2017, Marzec9 - 30
- 2017, Luty6 - 13
- 2017, Styczeń6 - 17
- 2016, Grudzień3 - 7
- 2016, Listopad6 - 6
- 2016, Październik15 - 23
- 2016, Wrzesień11 - 32
- 2016, Sierpień15 - 36
- 2016, Lipiec11 - 21
- 2016, Czerwiec5 - 14
- 2016, Maj11 - 17
- 2016, Kwiecień6 - 13
- 2016, Marzec3 - 3
- 2016, Luty3 - 8
- 2015, Grudzień3 - 10
- 2015, Listopad2 - 2
- 2015, Październik7 - 20
- 2015, Wrzesień11 - 32
- 2015, Sierpień15 - 33
- 2015, Lipiec20 - 35
- 2015, Czerwiec16 - 28
- 2015, Maj16 - 42
- 2015, Kwiecień20 - 57
- 2015, Marzec15 - 45
- 2015, Luty12 - 21
- 2015, Styczeń5 - 12
- 2014, Grudzień5 - 12
- 2014, Listopad12 - 24
- 2014, Październik11 - 24
- 2014, Wrzesień8 - 24
- 2014, Sierpień11 - 19
- 2014, Lipiec12 - 31
- 2014, Czerwiec14 - 20
- 2014, Maj9 - 13
- 2014, Kwiecień9 - 22
- 2014, Marzec6 - 31
- 2014, Luty1 - 5
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Grudzień4 - 5
- 2013, Listopad1 - 0
- 2013, Październik4 - 10
- 2013, Wrzesień4 - 8
- 2013, Sierpień12 - 35
- 2013, Lipiec12 - 46
- 2013, Czerwiec6 - 18
- 2013, Maj11 - 33
- 2013, Kwiecień10 - 31
- 2013, Marzec3 - 15
- 2013, Luty4 - 24
- 2012, Grudzień4 - 16
- 2012, Listopad11 - 38
- 2012, Październik16 - 81
- 2012, Wrzesień19 - 66
- 2012, Sierpień21 - 54
- 2012, Lipiec30 - 164
- 2012, Czerwiec23 - 110
- 2012, Maj24 - 158
- 2012, Kwiecień28 - 124
- 2012, Marzec26 - 83
- 2012, Luty13 - 31
- 2012, Styczeń9 - 25
- 2011, Grudzień15 - 38
- 2011, Listopad17 - 37
- 2011, Październik19 - 53
- 2011, Wrzesień22 - 9
- 2011, Sierpień22 - 10
- 2011, Lipiec19 - 31
- 2011, Czerwiec2 - 3
Wpisy archiwalne w kategorii
góry
Dystans całkowity: | 1478.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 64:41 |
Średnia prędkość: | 15.18 km/h |
Maksymalna prędkość: | 48.00 km/h |
Liczba aktywności: | 21 |
Średnio na aktywność: | 70.38 km i 4h 18m |
Więcej statystyk |
- DST 78.00km
- Czas 04:55
- VAVG 15.86km/h
- VMAX 36.00km/h
- Sprzęt Czarny Bocian
- Aktywność Jazda na rowerze
Wyprawa z Darkiem w kierunku Pogórza Przemyskiego - dzień pierwszy Kielce - Staszów
Czwartek, 15 sierpnia 2019 · dodano: 28.08.2019 | Komentarze 1

W Kielcach. Dokąd zmierzamy? © Tymoteuszka
Ostatnia wyprawa w tym roku.
Tym razem wybieramy się w 11-dniową podróż rowerową, z namiotem, śpiworami i matami samopompującymi.
Oprócz tego Darek dźwiga ze sobą kuchenkę, gaz, menażki, kubki i sztućce.
Wcześniej podróżowaliśmy tylko z sakwami, ww. ekwipunek był nam zbędny, gdyż wybieraliśmy noclegi w agroturystykach.
Tym razem jest inaczej, nie chcemy zdawać się na łaskę gospodarzy, chcemy mieć komfort psychiczny wiedząc, że mamy własny, ale ciasny - domek 2 - osobowy.
I tak, swoją kolejną podróż zaczynamy w Kielcach po 10:00. Pierwszego dnia chcemy dotrzeć do Staszowa, gdzie znaleźliśmy pole namiotowe w O.W. Wilga, nad leśnym stawem.

Góra Telegraf w Kielcach © Tymoteuszka
Staramy się trzymać szlaku Green Velo, ale w Kielcach jakoś szybko tracimy orientację i wyjeżdżamy trochę inaczej. Napewno go odszukamy nieco dalej.
Jedziemy przez Suków do Borkowa. To tutaj postanawiamy zjeść obiad z dwóch powodów.
Przed nami długi odcinek leśny, gdzie nic nie ma, a przecież dziś święto, też nic nie kupimy, nie ugotujemy.
Więc korzystamy z okazji i zjadamy porcję.

W Sukowie © Tymoteuszka

W Borkowie czas coś zjeść © Tymoteuszka
Pojawiają sie pierwsze piękne widoki na Góry Świętokrzyskie, które mamy po naszej lewej stronie.
Przez Raków, Kurozwęki docieramy do Staszowa i na teren Ośrodka, który położony jest w lesie. Mało tu nasłonecznionego terenu.
Zanim znajdziemy gospodarza, aby się z nim rozliczyć, zwiedzamy ośrodek.
Stoi tu bardzo dużo domków z czasów PRL, straszą wyglądem.
Darek mnie uspakaja, namiot jest z 2019 roku!!! :)
Damy radę.
Pani nas znalazła, a my ją. Zaproponowała, by rozłożyć go tutaj, a nie jakieś pół kilometra od toalet.
Sanitariaty mieszczą się tuż obok, w nowym budynku, który nie straszy. Uffff.
Przynajmniej będzie blisko do wody i toalety.
Jak się okazuje, bliziutko mamy też do garażu, gdzie zostawimy swoje rumaki i sakwy :) Hura.
Jeszcze w domu zarezerwowałam to miejsce, cena była wyższa od tej, którą zażądała od nas Pani.
Podwójne huraaaaaa.

Góry Świętokrzyskie po naszej lewej stronie © Tymoteuszka

Za 10 km w Rakowie © Tymoteuszka

W świetokrzyskim same baby jagi © Tymoteuszka

Bociany chyba szykuja sie do odlotu © Tymoteuszka

W Rakowie na Rynku © Tymoteuszka

Dom Ariański - Raków © Tymoteuszka

Piękny pałac w Kurozwękach © Tymoteuszka
Ok. Blisko toalet, prysznica, zmywania.
Blisko garażu.
Ale...................do 3:00 nad ranem balanga na całego.
To była tania noc = 20 zł za wszystko.
To była zimna noc.
To była nieprzespana noc.
To była noc z telefonem w ręku.
Nie wytrzymałam, Posterunkowa musiała zadzwonić.
To była noc z telefonem na policję.

W O.W. Wilga w Staszowie. To tutaj spaliśmy dnia pierwszego © Tymoteuszka
Kategoria zamki i pałace, z "Amuletem", w towarzystwie, świętokrzyskie, niezwykłe, góry
Ostatnia niedziela lipca z Darkiem w Górach Świętokrzyskich
Niedziela, 28 lipca 2019 · dodano: 30.07.2019 | Komentarze 3

W Górach Świętokrzyskich © Tymoteuszka
Dziś przypada ostatnia niedziela lipca. Zapowiada się kolejny upalny dzień, ale czy taki będzie też w Górach Świętokrzyskich?
Zobaczymy. Start i meta naszej wycieczki mieści się w Strawczynie, na zachód od Kielc, nad tutejszym zbiornikiem wodnym. O 8:30 ruszamy na podbój tych ziem. Wrócić tu chcemy ok. 17:00. Mimo, że byliśmy i widzieliśmy już Chęciny z perspektywy okna samochodowego, to chcemy jeszcze raz się tam udać, oczywiście na rowerach.

W drodze do Zajączkowa © Tymoteuszka
Mijamy wioski i miasteczka, podczas trasy oczywiście robimy zdjęcia tutejszym atrakcjom turystycznym.
Chcemy coś nowego zobaczyć.

Za Zajączkowem czeka nas dość spory podjazd © Tymoteuszka
Jak się okazuje w niektórych miejscach jestem po raz drugi, ale są miejsca gdzie widziano mnie po raz pierwszy :)

Kościół pw. Narodzenia NMP w Bolminie © Tymoteuszka

Piękny widok na Świętokrzyskie :) © Tymoteuszka

Dwór w Bolminie © Tymoteuszka
Trasę, którą w tej chwili zakreślamy można śmiało podpiąć do widokowych.
Jest tak pięknie, chciałoby się tu zostać na dłużej.
Nie nudzimy się, jest co robić, raz z górki, raz pod górkę. Teren niesamowicie pofałdowany.

Nad Zalewem Bolmin © Tymoteuszka

Niby na szlaku © Tymoteuszka

Piaskownia Mosty - teren prywatny © Tymoteuszka
Mimo, że mamy dwie różne mapy na kierownicach, "gubimy" drogę.
Przy znaku miejscowości Piekoszów, orientujemy się, że nie tędy miała biec nasza droga.
Zawracamy :) Na tych terenach znajduje się bardzo duża ilość miejsc kopalnianych, zalanych wodą, pewnie czystą :) Ale niestety wiele tych miejsc jest terenem prywatnym i nie można tam podjechać bliżej.

Brama Pałacowa w Podzamczu koło Chęcin © Tymoteuszka

Dwór Starostów Checińskich w Podzamczu koło Chęcin © Tymoteuszka

Ogród Pałacow w Podzamczu koło Chęcin © Tymoteuszka

Przy drodze do Chęcin © Tymoteuszka
W Chęcinach podziwiamy zamek Królewski stojący na wzgórzu.
Odszukujemy także drogę do cmentarza żydowskiego, który znajduje się w pobliżu zamku.
Niestety, tą drogą nie udaje się nam do niego dotrzeć, jest nieprzejezdna od tutejszego boiska.
No nic, odszukamy drugiej drogi, może tamtędy uda nam się do niego dotrzeć?
Niestety, mimo wszelkich starań, nie udało się, szkoda.

Zamek Królewski w Chęcinach © Tymoteuszka

Panorama na południe od Chęcin © Tymoteuszka
W Chęcinach postanawiamy coś zjeść, odnajdujemy Pierogarnię i bistro ze smakiem. Zamawiamy dwa różne dania i duuuuużo picia :)
Jak się okazało, tutaj też jest gorąco :) Kręcimy się jeszcze po miasteczku, podjeżdżamy na Rynek Górny, Dolny, pod synagogę, robimy zapasy w sklepie i jedziemy w kierunku Kielc.
W dzielnicy Białogon spotykamy się ze szlakiem Green Velo.
Którym to docieramy do Oblęgorka.

Na Placu 2 Czerwca - czyli na Górnym Rynku w Chęcinach © Tymoteuszka

Kropielnica w kościele Sióstr Bernardynek w Chęcinach © Tymoteuszka

Niemczówka A.D.1570 - Chęciny © Tymoteuszka

Dawna Synagoga w Chęcinach, zbudowana po 1683 roku, dziś to Dom Kultury © Tymoteuszka

Przed Urzędem Miasta i Gminy w Chęcinach © Tymoteuszka

Aleja Miłości w Chęcinach © Tymoteuszka

Do Centrum prowadzą znaki :) © Tymoteuszka

Kościół Przemienienia Pańskiego w Kielcach, na Białogonie © Tymoteuszka

Widok z Green Velo w okolicach Kielc © Tymoteuszka

Na szlaku Green Velo - świętokrzyskie © Tymoteuszka

Mamy przeczucie, że te znaki czasami okłamują © Tymoteuszka

Wejscie do Pałacu Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim na szlaku Green Velo © Tymoteuszka

W Pałacu Tarłów - Podzamcze Piekoszowskie © Tymoteuszka

Turystów rowerowych tu coraz więcej © Tymoteuszka

W kierunku z jednej baszt © Tymoteuszka

Taki widok nas cieszy © Tymoteuszka

Chełmce - zbór ariański/dwór obronny © Tymoteuszka

W drodze do Oblęgorka © Tymoteuszka
Z Oblęgorka jeszcze kilka kilometrów i jesteśmy na mecie, czyli w Strawczynie.
Tam robimy malutki piknik w cieniu. Aha, co byłby to za wyjazd w naszym wykonaniu, gdyby nie "guma" :) Dziś były dwie i akcja łańcuch ;)

Przed Muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku © Tymoteuszka
Kategoria drewniane, góry, nad brzegami, niezwykłe, świętokrzyskie, w towarzystwie, z "Amuletem", zamki i pałace
Tropikalna wyprawa z Darkiem wzdłuż Nysy i Odry - dzień 1 - Węgliniec - Bogatynia
Środa, 19 czerwca 2019 · dodano: 01.07.2019 | Komentarze 4

Na stacji w Węglińcu © Tymoteuszka
Jak zwykle to u nas bywa, na wyprawę wybraliśmy się spontanicznie. Jedynie cele wyprawy były dwa. Kołobrzeg i Bornholm, bądź szlak wzdłuż granicy zachodniej. Wygrał szlak Nysa-Odra. Jedyne co musieliśmy wcześniej zrobić, to zaklepać bilety do Wrocławia, oraz te powrotne, ze Szczecina i uzbroić się w odpowiednie mapy, wziąść urlop, spakować i do dzieła!
Pociąg z Tomaszowa Maz do Wrocławia zabrał nas w przed dzień święta, tj. środę, 19 czerwca br. We Wrocławiu przesiadamy się do pociągu do Węglińca - to tu kończy się trasa wszelkich pociągów, dalej już nie dojedziemy. My i owszem, rowerami.
Tak więc z Węglińca pedałujemy w stronę Henrykowa, to tam stoi najstarsze drzewo w Polsce. Na miejscu ku naszemu zdziwieniu, drzewo stoi "obute" w rusztowania, widoczne w nim śruby - nie wygląda to wszystko ciekawie. Chwiilę później, Darek "łapie" gumę w tylnej dętce. 10 minut przerwy i zrobione.

Pod najstarszym drzewem w Polsce © Tymoteuszka

Nieco dalej pierwsza awaria © Tymoteuszka
Upał doskwiera, jest ponad 30*, niebo jest zasnute chmurami, to dobry znak, bynajmniej dla nas.
Docieramy do Lubania.
To sympatyczne miasteczko, ze starówką, Rynkiem.
Warto je zobaczyć. My jesteśmy w nim poraz pierwszy, wywarło na nas miłe wrażenie.

Na Starym Mieście w Lubaniu © Tymoteuszka

W Lubaniu © Tymoteuszka
Z Lubania, jedziemy drogą wojewodzką 393 w kierunku Leśnej i Miłoszowa, ale zanim tam dotrzemy zatrzymujemy się na chwilkę na wysokosci Kościelnik, gdzie stoją dwa kościoły. Jeden z nich to ruina. Na ponizszym zdjęciu zbytnio nie widać, ale przynajmniej uwierzcie ;)

Dwa kościoły, jeden z nich to ruina © Tymoteuszka
W Miłoszowej szukamy otwartego sklepu, by kupić coś do picia, niestety, nie udaje nam się, wszystko jest już zamknięte.
W Czechach też nie rzucił nam się żaden otwarty sklep. Mam nadzieję, że nie wyschniemy z pragnienia i dojedziemy na miejsce noclegu cali.

Przejeżdżamy przez Czechy © Tymoteuszka
Po stronie Czeskiej zatrzymujemy się co chwilkę, by pstryknąć piękne zdjęcia, chociażby takie, jak poniżej.

Piękne widoki © Tymoteuszka

Delektujemy się, dokąd można © Tymoteuszka
Frydlant, to większa miejscowość, przez którą jedziemy. Z daleka widać zamek, który stoi na okolicznym wzgórzu i zaprasza by go obejrzeć z bliska. Niestety jest już późno, a przed nami jeszcze 10 km do noclegu, więc rezygnujemy z jego odwiedzenia, na pocieszenie robimy zdjęcie z głównej drogi.

Frydlant wita © Tymoteuszka

Zamek we Frydlancie © Tymoteuszka
Gdy jesteśmy pod kwaterą, jest ok. 21:00.......szukamy otwartego marketu, który niebawem się zamknie.
Uffff, zdążyliśmy, kupiliśmy to co chcieliśmy, picie, jedzenie jeszcze na dziś i na śniadanie.
Gospodyni otwiera dla nas swe serce i obdarowuje nas świeżymi jajkami :) Jutro będzie pyszna jajecznica na śniadanie.
Dziękujemy.

Zachód słońca, a my jeszcze w drodze © Tymoteuszka
Zapraszam na relację z dnia następnego :)
Kategoria dolnośląskie, góry, niezwykłe, w towarzystwie, z "Amuletem", zamki i pałace
Dolinki krakowskie z Darkiem cd. - sobota - Dzień Dziecka :)
Sobota, 1 czerwca 2019 · dodano: 08.06.2019 | Komentarze 1

Do Doliny Zachwytu © Tymoteuszka
Ten weekend zarezerwowaliśmy sobie na ponowne odwiedzenie Dolinek krakowskich :)
Chcemy zobaczyć te pominięte podczas świątecznej (Wielkanocnej), wspólnej eskapady.
Moi zaszyli się na camperplatz pod zamkiem Pieskowa Skała, a my zarezerwowaliśmy agro w Dolinie Zachwytu.
Na pierwszy rzut odwiedzamy właśnie tę Dolinę. Po drodze udaje się Darkowi zrzucić ciężar z roweru w postaci sakw, w tym mój plecak, gdyż całkiem niespodziewanie odwiedzamy nasz tutejszy dom. Pani gospodyni zgodziła się na taki manewr, dlatego korzystamy z okazji. Dziękujemy.

W Dolinie Zachwytu © Tymoteuszka

Przyroda w Dolinie Zachwytu © Tymoteuszka
W Dolinie Zachwytu dziś poraz pierwszy spotykamy się z błotem ;)
A rowerki były takie czyściutkie, oj oj.
Czy powyższa Dolina nas zachwyciła? I tak i nie. Bardzo tu spokojnie, bo malutko turystów, ale na pewnym odcinku ulatniał się niemiły zapach, który przeszkadzał naszym nosom. No cóż. Jedziemy dalej.

Dolina Zachwytu © Tymoteuszka

Wyjazd z Doliny Zachwytu © Tymoteuszka
Od tego momentu jedziemy na pusto, znaczy się mamy podręczne rzeczy, ale sakw już nie. Jedzie się dużo lżej.

W Dolinie Prądnika © Tymoteuszka

Kapliczka Matki Bozej Niepokalanej w Skale Prałatki © Tymoteuszka

Kaplica na wodzie św. Józefa Robotnika © Tymoteuszka
Odbijamy na Ojców, znaczy wjeżdżamy do miasteczka, które ominęliśmy podczas tametgo wyjazdu.
Parkingi obladowane, turystów jak mrówek, trzeba zwolnic do minimum.
Oglądamy tu drewniane zabudowania, ale też piękne widoki na okolice.

Ruiny zamku w Ojcowie © Tymoteuszka

Drewniane zabudowania - Ojców © Tymoteuszka

Willa drewniana w Ojcowie © Tymoteuszka

W Ojcowie © Tymoteuszka

Widok roztaczający się z Ojcowa © Tymoteuszka

W Ojcowie © Tymoteuszka

W Dolinie Prądnika © Tymoteuszka
Teraz pora odwiedzić Dolinę Bolechowicką.
Jesteśmy tu poraz pierwszy i jeszcze nie wiemy co na nas czeka.
Jak się okaże później....lepiej tu przyjechać samochodem, zostawić go na pobliskim parkingu i przejść się nią pieszo niżeli rowerem.
Jazda nieraz kończy się spacerem po śliskiej, leśnej nawierzchni, dróżka usiana korzeniami, liczne przejścia/przejazdy przez strumyki to jest to, czego się obawiam. Obawiam się, że zaraz spadnę, wywrócę się i będe czarna jak murzyn. Tego nie chce, więc zsiadam i prowadzę rower jak sparaliżowana ;)
Ot, taka wycieczka.
Taka sama sytuacja czeka nas w Dolinie Kobylańskiej.
Tu, chyba jest dużo więcej takich przejść przez wodę ;)
Zajmuje nam to trochę czasu, ale przecież nie przyjechaliśmy tutaj na zawody, tylko delektować się przyrodą, naturą.
Obejrzeć coś nowego, innego.

Na granicy © Tymoteuszka

Słup graniczny © Tymoteuszka

W Dolinie Bolechowickiej © Tymoteuszka

Dolina Bolechowicka © Tymoteuszka

Ostrożnie, bo ślisko © Tymoteuszka

Na szlaku © Tymoteuszka

Dolina Kobylańska © Tymoteuszka

Co za zakrętem? © Tymoteuszka

Widok z góry © Tymoteuszka
W miedzyczasie pora na obiad, brzuchy już głodne.
Smacznego.

Przed obiadem © Tymoteuszka

Wspinają się © Tymoteuszka

Dolina Kobylańska © Tymoteuszka

W Dolinie © Tymoteuszka

Coraz bardziej mokro © Tymoteuszka

Kwiat dolinkowy © Tymoteuszka

Można z lewej i prawej, albo w drzewo ;) © Tymoteuszka

W Dolinkach Krakowskich © Tymoteuszka
Nasza trasa prowadzi nas przez wieś Sąspów.
Jest tutaj zabytek architektury drewnianej oraz czaszki.
Niespodzianka :)
Oraz piękne widoki z góry.

Dzwonnica przy kościele św. Katarzyny w Sąspowie © Tymoteuszka

Czaszka 1 - Sąspów © Tymoteuszka

Czaszka 2 - Sąspów © Tymoteuszka

Czaszka 3 - Sąspów © Tymoteuszka

Widok na Sąspów i okolice © Tymoteuszka

Punkt widokowy przy kościele © Tymoteuszka
W drodze powrotnej odwiedzamy jeszcze raz moich, poczym jedziemy na nocleg, nieco dalej.

Zamek w Pieskowej Skale © Tymoteuszka

W drodze do Doliny Zachwytu, do tutejszego domku © Tymoteuszka

Na podwórku - w naszym tutejszym domku © Tymoteuszka
Pora na odpoczynek oraz układanie planu na dzień jutrzejszy.
Zapraszam do dalszej lektury. Cdn.
Kategoria góry, małopolska, niezwykłe, w towarzystwie, z "Amuletem", zamki i pałace
Poniedziałek Wielkanocny - Dolinki Podkrakowskie z Darkiem - dzień 3
Poniedziałek, 22 kwietnia 2019 · dodano: 04.05.2019 | Komentarze 2

Żegnamy się z agro w Kawiorach © Tymoteuszka

Kopiec gdzieś po drodze © Tymoteuszka

Pałac © Tymoteuszka

Kolejowy most w ruinie © Tymoteuszka

Zza krzaka © Tymoteuszka

Pod Bramą Zwierzyniecką © Tymoteuszka

W Parku Krajobrazowym © Tymoteuszka
m © Tymoteuszka

Przerwa na popas © Tymoteuszka

Ruiny zamku w Rudnie © Tymoteuszka

Widoki zapierające dech © Tymoteuszka

W lesie © Tymoteuszka

W stronę Jaworzna © Tymoteuszka

Pouczająca tablica © Tymoteuszka

Zespół pałacowy © Tymoteuszka

Na rynku w Trzebini © Tymoteuszka

Dwór Zieleniewskich w Trzebini © Tymoteuszka

Znów zza krzaka :) © Tymoteuszka

Umarli na cholerę © Tymoteuszka

W Parku Gródek w Jaworznie © Tymoteuszka

W Parku Gródek w Jaworznie 1 © Tymoteuszka

W Parku Gródek w Jaworznie 2 © Tymoteuszka

W Parku Gródek w Jaworznie 3 © Tymoteuszka

W Parku Gródek w Jaworznie 4 © Tymoteuszka

Ugrzęźliśmy w piaskownicy © Tymoteuszka

W deszczu po nieciekawym mostku © Tymoteuszka

Na Rynku w Sławkowie © Tymoteuszka

Ratusz sławkowski © Tymoteuszka
Kategoria góry, małopolska, w towarzystwie, z "Amuletem"
- DST 55.00km
- Czas 03:48
- VAVG 14.47km/h
- VMAX 38.00km/h
- Sprzęt Czarny Bocian
- Aktywność Jazda na rowerze
Rajd do Palestyny przeinaczył się w Rajd Palmowy, a było to tak...
Niedziela, 14 kwietnia 2019 · dodano: 19.04.2019 | Komentarze 1

W Parku Miejskim w Brzezinach © Tymoteuszka
W Brzezinach byłam nieco niż wszyscy, przyjechałam do nich samochodem z rowerem na tylnym bagażniku.
A w ogóle to miało tu mnie nie być, ale koleje losu sprawiły, że jestem.
Rajdy zorganizowane przez Strefę Rowerową Brzezizny SRB należą do ciekawych, zawsze układane są tematycznie, z kolei nie należą do szybkich ani długich. Kalendarz jest bogaty, nie ma miesiąca aby nie było rajdu. W maju będziemy uczestniczyć w rajdzie pt: Od pasieki do pasieki", jak sama nazwa przybijemy do kilku pasiek, gdzie będziemy kosztować pysznych miodów, a także zwiedzać same pasieki. Zapowiada się ciekawie. Rok temu startowaliśmy sprzed bram mleczarni, gdzie poczęstowano nas tamtejszymi różnościami :) Jaki będzie kolejny? Zobaczymy. Już nie mogę się doczekać.
Ale nie o tym.
Rajd zaczęłam od rundki po Brzezinach, tam gdzie jeszcze mnie było...
W tym układzie, chyba wszystko już widziałam w tym mieście.

Brzeziński Park Miejski © Tymoteuszka

Przed Muzeum w Przestrzeni ;) © Tymoteuszka

Kwatera wojskowa na cmentarzu brzezińskim © Tymoteuszka

Jeden z aniołów © Tymoteuszka

Brzeziny - tu pochowane siostry zakonne © Tymoteuszka
.
Startowaliśmy z parkingu przy cmentarzu o godz. 10:00, ale jak to bywa, był 15 minutowy poślizg.

Formuuje się grupa. Rajd Palmowy. Zbiórka na parkingu przed cmenatrzem. © Tymoteuszka
Oczywiście wyjechaliśmy drogą mi wcześniej nieznaną, po drodze mieliśmy zaszczyt podziwiać piękne widoki Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich. Przemierzaliśmy szlaki, jechaliśmy bocznymi drogami, szutrami, leśnymi. W większości miejsc byłam pierwszy raz. Kolejny raz w życiu pojawię się tylko na Stacji Radegast.

Wzniesienia łódzkie © Tymoteuszka

Jedziemy dzielnie pod liczne górki © Tymoteuszka

Wesoła pasieka :) © Tymoteuszka

Trasy, że mucha nie siada © Tymoteuszka

Piękne tu widoki mają © Tymoteuszka

Czasami było za ciężko © Tymoteuszka

Fotoreporterzy z tyłu © Tymoteuszka

Skalniaczki © Tymoteuszka
Do Kalonki zajechaliśmy nieco wcześniej. Mieliśmy nieco dłuższą przerwę jak się okazało.
W Kalonce uczestniczyliśmy w uroczystej Procesji Niedzieli Palmowej.

W Kalonce na drodze krzyżowej © Tymoteuszka

Widok z góry © Tymoteuszka

Oczekujemy na procesje Palmową © Tymoteuszka

Czas zacząć procesje, dzieci śpiewają i grają :) © Tymoteuszka
Po czym skrótami przez las dojechaliśmy do żwirowni w okolicach Nowosolnej.

Zobaczyliśmy także wielką dziurę ;) pod Nowosolną © Tymoteuszka
Nieopodal, w lesie ugasiliśmy to, co inni zostawili. Gdyby się tak dalej jarzyło, nie wiem co by z lasu zostało.

Ktoś rozpalił i nie zagasił porządnie. Ekipo rowerowa do dzieła, czas zgasić pożar, inaczej las się zapali © Tymoteuszka
Do Łodzi wjechaliśmy od strony wschodniej. Odwiedzilismy w. wspomnianą Stację Radegast oraz wjechaliśmy na "Górę Śmieciową", z której podziwialiśmy widoki na miasto. Na szczycie nastąpiło rozstanie z grupą. Podzieliliśmy się na grupki, każda jechała w swoją stronę. My postanowiliśmy podjechać do schronu i dalej terenem, przez Byszewy i Nowe Skoszewy, dalej Buczek i Grzmiącą na miejsce mety a zarazem startu.

Na Stacji Radegast w Łodzi © Tymoteuszka

Ktoś musi pilnować rowerów na Stacji Radegast, nie możemy z nimi tam wejść © Tymoteuszka

Widok z Górki "Śmieciowej" w Łodzi © Tymoteuszka

Widok zza krzaka na Łodź © Tymoteuszka

Rozwijamy flagę Pokoju ;), pora na wspólne zdjęcie © Tymoteuszka

Widok z okolic schronu © Tymoteuszka

Przed dworem - ten w rękach prywatnych © Tymoteuszka

Wzniesienia łódzkie © Tymoteuszka

Kościół starokatolicki mariawitów w Grzmiącej © Tymoteuszka
Rozstaliśmy się przy cmentarzu.
Zapakowałam rower na bagażnik i wystartowałam do domu.
Dzięki kochana ekipo z Brzezin.
Mam słodką nadzieję, że spotkamy się już niebawem :)
Do zobaczenia.
Kategoria góry, łódzkie, niezwykłe, w towarzystwie, z "Amuletem", zamki i pałace
- DST 77.00km
- Czas 04:58
- VAVG 15.50km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Czarny Bocian
- Aktywność Jazda na rowerze
Po Suchedniowsko-Oblęgorskim Parku Krajobrazowym z Darkiem
Niedziela, 24 marca 2019 · dodano: 31.03.2019 | Komentarze 1
Na dzień dzisiejszy umawiam się z Darkiem w Bliżynie koło Skarżyska Kamiennej i to na 9:00 :)Spotykamy się na pobliskiej stacji paliw. Darek melduje się nieco wcześniej ode mnie.
Zdejmujemy rowerki i w drogę.
Mapy mamy różnego wydania.
Najpierw podjeżdżamy do Bliżyńskich atrakcji, czyli drewnianego kościółka i neogotyckiego pałacu, w którym dzisiaj mieści się Centrum Kultury.

Kościół św. Zofii z 1816r - Bliżyn © Tymoteuszka

Kręte schody w Bliżynie © Tymoteuszka

Pod dębem © Tymoteuszka

Kościół ten jest nieczynny © Tymoteuszka

Neogotycki pałac Platerów w Bliżynie © Tymoteuszka
Z tego miejsca udajemy się do lasu, dosłownie "za ścianą" mamy Park Krajobrazowy, więc byłoby grzechem by tam nie zajrzeć. Tym bardziej, że na mapie widnieją tam szutry i szlaki rowerowe i ciekawe atrakcje, w roli głównej "Piekło" ;)

Widoki z drogi © Tymoteuszka
Na pierwszy ogień jedziemy pod Bramę Piekielną.
Ufff, odszukanie jej trochę nam zajęło.

Do Bramy Piekielnej © Tymoteuszka

Przed Bramą Piekielną w Suchedniowsko-Oblęgorskim Parku Krajobrazowym © Tymoteuszka

Darek - kulturysta © Tymoteuszka

Na szlakach w Parku Krajobrazowym © Tymoteuszka

Skałki niczym te wyjęte z Jury © Tymoteuszka

Na rozstaju dróg - którędy do domu? © Tymoteuszka
Przejeżdżamy koło Rezerwatu Świnia Góra. Teren nie jest płaski i dobrze, postanowiliśmy trochę poćwiczyć wjazdy i zjazdy przed nadchodzącym odlotem w pewne miejsce na ziemi ;)
Kwiatów, ptaków tu bez liku.

Przed Rezerwatem Leśnym Świnia Góra © Tymoteuszka

Przy Rezerwacie w Parku Krajobrazowym koło Suchedniowa © Tymoteuszka

Leśny, liliowy dywan kwiatowy © Tymoteuszka
Pora zobaczyć co widać z platformy widokowej we wsi Luta.
Otóż, na miejscu się okazuje, że platforma widnieje tylko na mapie, w przestrzeni jej nie ma.
Trochę jesteśmy zawiedzeni.
Jedziemy dalej.

Jak się okazało, w tym miejscu była kiedyś platforma widokowa :( © Tymoteuszka

...ale już jej nie ma © Tymoteuszka
Następny krótki przystanek mamy w Krasnej i dalej w Odrowążku, gdzie czeka na nas niespodzianka.

Nad zalewem w Krasnej © Tymoteuszka

Góry w okolicach Krasnej © Tymoteuszka

Odrowążek - kolorowe chaty niczym te z Norwegii © Tymoteuszka
A oto wyżej wspomniana niespodzianka w postaci bociana :)

Pierwszy bocian tej wiosny ukazał nam się w Odrowążku © Tymoteuszka
Zatoczyliśmy kółeczko, ponownie odwiedzamy Bliżyn, tym razem objeżdżamy pobliski Zalew, po czym udajemy się do Skarżyska-Kamiennej. To najwyższy czas by wrzucić coś na ruszta. W Barze u Edka nie za specjalnie dobre jadło, cóż. W mieście tym podjeżdżamy tylko pod kościół drewniany i przejeżdżamy przez robotnicze osiedle.

Nad Zalewem w Bliżynie © Tymoteuszka

Drewniana dzwonnica przy kościele w Skarżysku-Kamiennej © Tymoteuszka

Na Szlaku Architektury Drewnianej © Tymoteuszka

Na terenie kościoła w Skarżysku-Kamiennej © Tymoteuszka

Przez dziurkę © Tymoteuszka

Na Osiedlu robotniczym - Skarżysko-Kamienna © Tymoteuszka
Mieliśmy zamiar pojechać do Wąchocka, ale nie starczyłoby na to czasu, więc odbijamy na południe.
Przed nami Suchedniów i ponownie Park Krajobrazowy, a w nim przepiękne lasy.
Na mapie,na naszej trasie, która przed nami widnieją same nazwy "Góra", "Góra".....coś czuje że będzie gorąco.

Nad Zalewem Rejowskim w Skarżysku © Tymoteuszka

Super rozwiązanie - każdy ma swój kawałek podłogi © Tymoteuszka

Idealny szlak leśny - nad Zalewem Rejowskim © Tymoteuszka

Suchedniów - Zalew Kamionka © Tymoteuszka

Nad Zalewem Kamionka w Suchedniowie © Tymoteuszka

Asfaltowy odcinek czarnego szlaku pieszego - w Suchedniowsko-Oblęgorskim Parku Krajobrazowym © Tymoteuszka

Gęsty las osłania nas przed wiatrem © Tymoteuszka

Niedługo wjedziemy na Czerwoną Górę © Tymoteuszka
Wiecie co? Cieszymy się jak nigdy, że musimy pedałować pod górę, jedną i drugą.
Zachodzące słońce za las sprawia, że robi się coraz chłodniej, więc nieco się rozgrzewamy.

Wjechaliśmy właśnie na Czerwoną Górę © Tymoteuszka

Wiele tu takich pomników © Tymoteuszka

Dziura w lesie ;) = widoki na góry © Tymoteuszka

Do Piekła Dalejowskiego © Tymoteuszka

Ta droga pod górę pięknie wygląda, będziemy się turlać? © Tymoteuszka

Uwielbiam takie zabudowania - przez Jastrzębią © Tymoteuszka
W Bliżynie, pod kościołem, w słońcu robimy pit stop, na coś do jedzenia i gorącą herbatę z termosu ;)
Niestety, wycieczka dobiegła końca.
Pakujemy się do aut.
Teren ten jest niesamowicie przyjazny dla rowerzystów. Kto uwielbia lasy i ciszę, a także lubi się trochę pomęczyć na górkach, tak jak my ;), niech wybierze się w te strony.
Wielki obszar leśny sprawi, że będziecie w swoim żywiole.
Kategoria góry, nad brzegami, w towarzystwie, z "Amuletem", zamki i pałace
- DST 90.00km
- Czas 05:51
- VAVG 15.38km/h
- Temperatura 32.0°C
- Sprzęt Czarny Bocian
- Aktywność Jazda na rowerze
wyprawa w góry z Darkiem - dzień 6 - okolice Buska-Zdrój
Piątek, 17 sierpnia 2018 · dodano: 11.09.2018 | Komentarze 2
Trasa:Camping Gacki - Chroberz - Wola Chroberska - Stradów - Turawiec - Czarnocin - Skalbmierz - Szarbie - Działoszyce synagoga, kościół, Tomaszów - Góry - Betlejem - Rezerwat pod zakaz - pieszo- błoo - 2 wąwozy - Chrberz - Delikatesy - Gacki.

Wyjazd z Gacków, na chwilę :) © Tymoteuszka
Dzisiaj prawie od samego początku wycieczki jadą z nami cebule :)
Wydawałoby się, ze będzie tutaj płasko, ale tak wcale nie jest.
Co jakiś czas zatrzymujemy się przy jakiś atrakcjach turystycznych.
W Chroberzy trochę czasu spędzamy, mamy do odwiedzenia kilka punktów.

Na początku była cebula... © Tymoteuszka

W okolicach Buska nie jest płasko © Tymoteuszka

Chroberz - przed kościołem z 1550r. © Tymoteuszka

Chroberz - wnętrze kościoła © Tymoteuszka

Pałac w Chroberzy z 1850r. © Tymoteuszka

Chroberz - na terenie Szkoły rolniczej © Tymoteuszka

Figury w Chroberzy © Tymoteuszka

W wąwozie © Tymoteuszka

Stradów - przed drewnianym kościołem z 1657r. © Tymoteuszka

Widoki i tu są cudne © Tymoteuszka

Czarnocin - kościół z II poł. XIVw. © Tymoteuszka

Kolejny bocian © Tymoteuszka

Cudzynowice - przed drewnianym © Tymoteuszka

Przed kościołem w Topoli © Tymoteuszka

Biały krzyż i czaszka © Tymoteuszka

Kolejny drewniany © Tymoteuszka

Drewniana dzwonnica © Tymoteuszka
W Skalbmierzy trafiamy na otwartą cukiernię, pora na coś słodkiego i krótką przerwę.

Kościół z 1217r. w Skalbmierzy © Tymoteuszka

Krzyż na środku rynku w Skalbmierzy © Tymoteuszka
Ze Skalbmierzy jedziemy do Działoszyc.

Tablica informacyjna - Dzialoszyce © Tymoteuszka

Wnętrze ruiny synagogi - Działoszyce © Tymoteuszka

Bardzo duża czaszka © Tymoteuszka

Przed bramą do dworu © Tymoteuszka

Sancygniów - pałac z XIXw. © Tymoteuszka

Sancygniów - kościół z 1400 r. © Tymoteuszka
Na naszej drodze wypaatrujemy znaku Tomaszowa. Jest.
Później kierujemy się na Betlejem.

Wszystkie drogi prowadzą do Tomaszowa ;) © Tymoteuszka

Widok z góry na wysokości Tomaszowa © Tymoteuszka

Wyjeżdżamy już z Betlejem © Tymoteuszka
Droga z Betlejem wiedzie przez las, Rezerwat ze znakiem zakazu wjazdu.
Nic z niego nie robimy i jedziemy, jedziemy. Po czym musimy zejść z rowerów, bo nie da się już jechać.
Droga przez mękę. Utytłani, zmęczeni, docieramy do cywilizacji, asfaltu.
O jak dobzre widzieć asfalt, coś niesamowitego.
Od razu lepiej, zdecydowanie.
Pokonujemy kilka wąwozów.

Czaszka w Młodzawach Małych © Tymoteuszka

Kościół w Młodzawach Małych z 1716-26r. © Tymoteuszka

Kto widzi czaszkę? © Tymoteuszka

Przed kolejnym kościołem © Tymoteuszka

Wjazd do wąwozu © Tymoteuszka

W wąwozie © Tymoteuszka

Mozgawa - przed białym krzyżem z czaszką © Tymoteuszka
A oprócz cebuli, były jeszcze: buraki, ziemniaki i marchewka.
Mamy pomysł na zupę, musimy upić tylko rosołki w delikatesach w Gackach i już)

Dary ziemi © Tymoteuszka

Kolorowa zupa z darów ziemi © Tymoteuszka

Wieczorem na campingu Gacki © Tymoteuszka

Camping Gacki wieczorową porą © Tymoteuszka
Kategoria góry, nad brzegami, niezwykłe, w towarzystwie, z "Amuletem", czaszki, drewniane, świętokrzyskie, zamki i pałace
- DST 47.00km
- Czas 03:00
- VAVG 15.67km/h
- VMAX 48.00km/h
- Sprzęt Czarny Bocian
- Aktywność Jazda na rowerze
Wyprawa w góry z Darkiem - dzień 4 - okolice Czchowa
Środa, 15 sierpnia 2018 · dodano: 28.08.2018 | Komentarze 4
Dziś mamy święto.Od rana pada. Nie mamy szczęścia do łemków, ale mam nadzieję, że ich nie odpuścimy i zawitamy nastęnym razem. Kiedy? To się okaże. Jak nie za rok, to może dwa?
Startujemy samochodami w inne miejsce, tam gdzie nie pada, czyli na północ.
Z mapy wynika, że w okolicach Jeziora Czchowskiego jest kilka miejsc, w których mozemy się zatrzymać. Campingi na mapie istnieją. Niestety, w realu nie. Tzn. są tam jakieś pola, domki, ale najzwyczajniej na świecie tam nas nie chcą, gdyż nie ma możliwości zaparkowania samochodu. Miny mamy nietęgie. Nie dość, że nie mamy miejsca wypadowego, to jeszcze mamy pół dnia w plecy.

Widoki za mgłą © Tymoteuszka
Parkujemy pod zamkiem Tropsztyn. Biorę termos z herbatą i kanapki, idziemy obradować na pobliską ławkę.
Darek włącza internet, trwają poszukiwania. W pewnym momencie otworzył stronę poświęconą carawaningowi....trafiony :)
Camping jest usytuowany nad pobliskim jeziorem, w okolicach Jurkowa.

Ruiny zamku Tropsztyn © Tymoteuszka
Camping Chorwacja, okazał się drogim miejscem, z wszelakimi udogodnieniami. Cena porównywalna do niejednej agroturystyki. Szok.
Po co nam takie udogodnienia, które są nam zbędne, potrzebujemy się tylko wykąpać, podłączyć do prądu, by zagotować wodę, przenocować. Wszystko.
Żadne baseny, tężnie, ani gry, nawet kąpiel w jeziorze nas nie interesuje.

Pora wystartować ;) © Tymoteuszka
Po ogarnięciu się na miejscu, po 13:00 jak wskazuje zegarek startujemy na rowerową wycieczkę po okolicy. Wiele wariantów nie ma, za mało tu bocznych dróg, krajówką nie mamy ochoty jeździć, żadna to przyjemność.
Zatem odwiedzimy najpierw Czchów, później obierzemy kierunek do Iwkowej, następnie przez Wojakową do Tymowej, po czym zajrzymy do Lipnicy Murowanej.

Baszta zamku w Czchowie © Tymoteuszka

Czchów - wnętrze kościoła © Tymoteuszka

Jeszcze nie wiemy, ale czeka nas wspinka na Iwkową © Tymoteuszka

Widoki z okolic Kwaśniówki © Tymoteuszka

Kolejny punkt widokowy w okolicach Kwaśniówki © Tymoteuszka

W drodze do Iwkowej © Tymoteuszka

Kolejny piękny widoczek © Tymoteuszka

Iwkowa - kościół Nawiedzenia NMP z XV w. © Tymoteuszka

Droga w kierunku Tymowej strasznie się wije © Tymoteuszka

Wojakowa - kościół pw. Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej © Tymoteuszka

Wnętrze kościoła w Wojakowej © Tymoteuszka

Widoki są cudne © Tymoteuszka

Rajbrot - kościół pw. NMP © Tymoteuszka

Wnętrze kościoła w Rajbrocie © Tymoteuszka
Kiedy osiągamy Lipnicę, dostajemy jakiegoś bzika. Dlaczego? Tego nie wie nikt.
Jak się później okaże, to Bzika, a raczej pozytywnego szoku doznajemy na starym cmentarzu. To tutaj znajdujemy aż 33 czaszki.
Nie wiecie, jacy byliśmy uradowani. Od razu o tym fakcie powiadomiłam naszą koleżankę, Elę - Niradharę :)

Uradowani w Lipnicy Murowanej © Tymoteuszka

Na lipnickim rynku © Tymoteuszka

Wielkie dzwony w Lipnicy Murowanej © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - na szlaku św. Szymona © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - na terenie starego cmentarza, na którym stoi drewniany kosciółek wpisany na Światową listę Unesco © Tymoteuszka
W Lipnicy Murowanej znajdujemy 33 czaszki, na cmentrazu z kościołem św. Leonarda.

Przed kościółkiem św. Leonarda w Lipnicy, to w tym miejscu znaleźliśmy 33 czaszki © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - czaszka nr.1 © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - czaszka nr.2 © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - czaszka nr.3 © Tymoteuszka

Wnętrze kościółka św. Leonarda © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - czaszka nr.4 © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - czaszka nr.5 © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - czaszka nr.6,7,8 © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - czaszka nr.9 © Tymoteuszka

Lipnica Murowana - przed domem św. Urszuli i bł. Marii Teresy Ledóchowskich © Tymoteuszka

Kolejna czaszka w dzisiejszym dniu © Tymoteuszka
Wyjeżdżając z Lipnicy musimy się trochę pomęczyć, podjazdom nie widać końca.
Zatrzymujemy się jeszcze w kilku ciekawych miejscach.
Gdy krzątamy się na campingu zaczynają gromadzić się ciemne chmury. Znikąd pojawia się też deszczowa chmura, która przegania nas do samochodu. Musimy przeczekać.

Zdarzają się i takie podjazdy, nie ma co marudzić, tylko jechać © Tymoteuszka

Rupieciarnia na czyimś podwórku © Tymoteuszka

Tymowa - kościół pw. Mikołaja Biskupa © Tymoteuszka

Wnętrze kościoła w Tymowej © Tymoteuszka

Jurków - kościół pw. Przemienienia Pańskiego i Miłosierdzia Bożego © Tymoteuszka

Chmury kołdunią się nad campingiem Chorwacja © Tymoteuszka
Co za dzień. Pranie wyschnie?
W samochodzie ustalamy plan na jutro. Decydujemy się na wyjazd z tego drogiego campingu, części mapy tej okolicy brak, drogą krajową nie mamy ochoty się poruszać. Najlepiej będzie, kiedy się jutro stąd ewakuujemy. Gdzie? Dowiecie się w nastepnej części opisu wyprawy. Zapraszam do czytania :)
Kategoria góry, niezwykłe, w towarzystwie, nad brzegami, z "Amuletem"
- DST 62.00km
- Czas 03:22
- VAVG 18.42km/h
- VMAX 38.00km/h
- Sprzęt Czarny Bocian
- Aktywność Jazda na rowerze
Wyprawa w góry z Darkiem - dzień 3 - okolice Satrego Sącza i Łemkowszczyzna
Wtorek, 14 sierpnia 2018 · dodano: 26.08.2018 | Komentarze 6
Dziś ma być czysto do południa. Po południu zapowiadają w tej okolicy opady i burze, a w górach to nie są przelewki. Bierzemy to głęboko do serca i planujemy tak trasę, by wrócić koło południa. Wybieramy się dziś w kierunku Starego Sącza. Tam jeszcze nas nie było.Wpierw kierujemy się na Łącko, innej drogi tu nie ma.
Miasteczko nie robi na nas specjalnego wrazenia, jednak na chwilę zaglądamy do kościoła.

Wnętrze kościoła pw. św. Jana Chrzciciela w Łącku © Tymoteuszka
Jedziemy drogą wojewódzką, jednak na wysokości Jazowiska postanawiamy wybrać drogę mniej ruchliwą, mianowicie znajdującą się na drugim brzegu Dunajca. Skręcamy w prawy, przejeżdżamy przez most na Dunajcu poczym skręcamy w lewo.

W stronę Starego Sącza © Tymoteuszka
Droga jest dużo węższa, mniej ruchliwa, powiedziałabym, że nawet wcale, gdyż stoi przy niej zakaz wjazdu. Ciekawe dlaczego.
Najciekawsze jest to, że pnie się ostro w górę.
Mimo wcześniejszej pory dnia, robi nam się bardzo gorąco.
Jesteśmy zmuszeni zsiąść z rowerów i podprowadzić je kawałek pod górę. Ciężko. Drogowcy robią porządki po wcześniejszych ulewach.

Na podjeździe na wysokości Jazowisko © Tymoteuszka

Wspaniałe widoki © Tymoteuszka
W Gołkowicach robimy krótką przerwę, drewniany kościółek jest otwarty. Warto do niego wejść.
W środku ksiądz przyozdabia go do jutrzejszego święta.
Gawędzimy z nim chwilę.

Kościół pw. św. Antoniego w Gołkowicach Górnych © Tymoteuszka

Gołkowice Górne - wnętrze kościoła © Tymoteuszka
Długa prosta i osiągamy Stary Sącz.
Odwiedzamy kościół, Rynek, klasztor - 2 czaszki, źródełko.
Miasteczko ciekawe, jest tu co zwiedzać, tylko te szpecące samochody na Rynku jego czar psują. Dlaczego na Rynku utworzono wielki parking? Niewiem. Paskudnie to wygląda.

Stary Sącz - wnętrze kościoła © Tymoteuszka

Rynek w Starym Sączu © Tymoteuszka

Stary Sącz - brama klasztoru ss. Klarysek © Tymoteuszka

Stary Sącz - czaszka na ścianie klasztoru © Tymoteuszka

Stary Sącz - druga czaszka na ścianie klasztoru © Tymoteuszka

Dziedziniec klasztoru w Starym Sączu © Tymoteuszka

Brama w Starym Sączu © Tymoteuszka

Stary Sącz - źrodełko św. Kingi © Tymoteuszka
Nie od dziś wiadomo, że prawdziwy rowerzysta nie wraca tą samą drogą.
I my także tego nie robimy.
Jedziemy teraz w kierunku mostu na Drodze Wojewódzkiej 969, zaskakuje nas DDR-ka. Piękna, szeroka, ciągnaca się aż za most. Szok.

DDR-ka w stronę mostu i Podegrodzia © Tymoteuszka
Przez Podegrodzie wracamy do Wietrznic, oglądając takie oto widoki.
Na chwilę zatrzymujemy się na stacji, na kawę, by zajrzeć na radary. Czy coś się w okolicy nie dzieje złego, gdyż pojawiają sie dziwne chmury zza gór.

W górach © Tymoteuszka
Na szczęście po drodze nic nas nie dorwało.
Na miejscu wskakujemy pod prysznic i idziemy do stołówki na obiad.
Po obiedzie, w ramach jakiegoś obozu kajakowego dostajemy gratis po małym kawałku tiramisu :)
Dziękujemy.

Tor kajakarstwa górskiego Wietrznice © Tymoteuszka

Na campingu Wietrznice zaraz zacznie lać i grzmieć. Turyści już wyjechali. © Tymoteuszka
Po obiedzie zaczyna się to, co przewidywała prognoza. Błyska się, grzmi, później leje.
Na szybciutko obieramy kierunek, jedziemy w inne miejsce. Mamy nadzieję, że tam nie będzie padać?
Wybieramy przejazd samochodami nad jezioro Klimkówka. Do łemków :)
Tu niespodzianka pod postacią nieistniejącego już campingu oaza. Szukamy dalej.
Trafiamy na czynny Słoneczna Polana.
Jak się okazuje i tu się kałduni, zapowiadane są deszcze i burze.
Cóż. Pogoda nie zachęca na rowerowe wycieczki.
Po zapoznaniu się z terenem campingowym, obejściu jego, decydujemy się na wyjazd autem po okolicy.
Jedziemy w poszukiwaniu cerkiewek łemkowskich.
Z grubsza kierujemy się na Wysową-Zdrój, do Wysowej jak i z powrotem zbieramy po kilka cerkiew drewnianych.

Kaplica cmentarna w Uściu Gorlickim © Tymoteuszka

Uście Gorlickie - cmentarz wojenny © Tymoteuszka

Uście Gorlickie - cerkiew św. Pareskiewy © Tymoteuszka

Wysowa-Zdrój - kościół pw. NMP Wniebowziętej © Tymoteuszka

Wysowa-Zdrój - wnętrze kościoła © Tymoteuszka

Wysowa-Zdrój - cerkiew prawosławna św. Michała Archanioła © Tymoteuszka

Wypędzonym z Łemkowszczyzny © Tymoteuszka

Na Szlaku w Wysowej © Tymoteuszka

Basen w Wysowej-Zdrój © Tymoteuszka

W Parku Zdrokowym - Wysowa-Zdrój © Tymoteuszka
Kiedy jesteśmy w Parku Zdrojowym zaczyna coraz śmielej grzmieć.
W drodze powrotnej zaczyna padać, a w Kwiatoniu już leje.

Hańczowa - cerkiew prawosławna Opieki Bogurodzicy © Tymoteuszka

Skwirtne - cerkiew św. Kosmy i Damiana © Tymoteuszka

Kwiatoń - cerkiew grekokatolicka pw. św. Pareskewy © Tymoteuszka

Kwiatoń - cerkiew prawosławna pw. św. Pareskiewy © Tymoteuszka
W Uściu Gorlickim stajemy przy markecie, kupujemy najpotrzebniejsze produkty, bo jutro mamy święto i może być tak, że będzie wszystko pozamykane.
Nie chce się wypogodzić. Wieczorem w samochodzie radzimy co począć dalej. Jakieś plany...Postanawiamy ponownie zmienić lokalizację, tylko na jaką? To się okaże jutro :)

Na campingu "Słoneczna Przystań k. Klimkówki © Tymoteuszka
Kategoria niezwykłe, w towarzystwie, z "Amuletem", drewniane, góry, małopolska, nad brzegami